Wszystko ma zawsze swoją przyczynę i dotyczy to także lęku przed psychiatrią. Nasze społeczeństwo nie odrobiło jeszcze lekcji o stygmatyzacji, odrzucaniu czy izolowaniu osób z doświadczeniem kryzysu psychicznego. A to wszystko ma swoje źródło dawno, dawno temu.
Cofnijmy się do średniowiecza. Czy były wtedy choroby psychiczne? Były. To nie jest wymysł naszych czasów – dotykają nas odkąd ludzie chodzą po Ziemi. W tamtych czasach osoby chorujące psychicznie np. na schizofrenię, depresję, zaburzenie afektywne dwubiegunowe, czy osoby z niepełnosprawnością intelektualną nie otrzymywały żadnej, ale to żadnej pomocy. Spotykał ich ostracyzm, całkowite odrzucenie, często dlatego, że te choroby interpretowano jako kara za grzechy, działanie sił nieczystych czy opętanie. Całkowicie odrzuceni mieszkali w grupach poza murami miasta czy granicami wsi. Niektórzy członkowie rodzin umieszczali swoich bliskich w przytułkach. Co ich tam czekało? Tortury, przemoc i śmierć. Metodą radzenia sobie z pobudzonymi pacjentami było przypięcie ich łańcuchami do słupa czy ściany. Innych sprzedawano grupom objazdowym i wożono po wsiach w klatce jako nieźle dochodową atrakcję. W przytułkach za opłatą również odbywały się “pokazy szaleńców”, których specjalnie drażniono, dla większego efektu. I trwało to tak przez setki lat do renesansu.
Ryc. 4: Dotknięty obłędem, wiodący życie tkwiącego w ukryciu poza społeczeństwem tzw. leśnego człowieka, na drzeworycie zatytułowanym Wilkołak autorstwa Lucasa Cranacha Starszego, ok. 1512, Herzoglisches Museum w Gotha (Niemcy), https://commons.wikimedia.org/wiki/ File:Werwolf.png [dostęp: 9 III 2019]
W renesansie bardziej zainteresowano się człowiekiem i jego wnętrzem. Czy poprawił się los chorych psychicznie? Nie. Wraz z rozwojem nauki podjęto próby leczenia chorych. Eksperymenty z lobotomią (aby wyciągnąć chorobę z mózgu) nie były wcale najgorsze. Stosowano upuszczanie krwi, głód, lewatywę, egzorcyzmy, przemoc i unieruchomienie na długie dni. Uzupełniano je metodami z poprzedniej epoki.
Potem objawił się Philippe Pinel (1745-1826). Był to francuski lekarz, który stworzył Azyle – pierwowzór szpitali psychiatrycznych. Były to duże budynki, często z ogrodami czy parkami, po których chorzy mogli spacerować. Pierwszy raz chorujący psychicznie zostali potraktowani humanitarnie. Zrezygnowano z dziwnych terapii na rzecz rozmowy. I szok, bo okazało się, że to działa – niektórzy nawet byli w stanie opuścić azyl i wrócić do społeczeństwa.
W czasach nowożytnych “lekarze” prześcigali się, kto stworzy lek na schizofrenię. I tu otworzył się dla pacjentów kolejny krąg piekła. Śpiączka insulinowa, wywoływanie gorączki, zastrzyki powodujące napad padaczkowy, elektrowstrząsy “na żywca” – to tylko część pomysłów. Chorzy umierali w męczarniach.
W XX wieku odkryto substancje, które faktycznie zaczęły przynosić efekty. Chlorpromazyna, rezerpina, barbiturany czy L-dopa. Wszyscy myśleli, że wreszcie wynaleziono panaceum. Niestety, okazało się, że pierwsze substancje, które faktycznie pomagały chorym, miały działanie krótkotrwałe i wywoływały poważne skutki uboczne. Z części z nich szybko zrezygnowano, dlatego, że powodowały cierpienie i uzależniały od pierwszych dawek.
Z wraz z rozwojem farmakoterapii, całkowicie zrezygnowano z oddziaływania terapeutycznego. Tabletka lub zastrzyk i do widzenia. Czas pokazał, że to nie przynosi wcale oczekiwanych skutków. Teraz na szczęście powstało podejście, które łączy farmakoterapię z oddziaływaniem terapeutycznym. Nauka poszła do przodu i badania wykazują największą skuteczność takiego “miksu”. Niestety, nadal nie wszystkim udaje się pomóc, ale liczba pacjentów, którzy wracają do społecznego życia jest dużo większy i rośnie.
Przez setki lat chorym psychicznie odmawiano wszystkiego, nawet prawa do życia. Pierwsze skuteczne sposoby leczenia pojawiły się stosunkowo niedawno, a walka ze stereotypami i uprzedzeniami, które mają dobre tysiąc lat jest trudna. Ale możliwa! Zachęcam Was wszystkich do refleksji i do empatycznego spojrzenia na osoby z doświadczeniem choroby lub kryzysu zdrowia psychicznego.
Skontaktuj się ze mną
Masz pytania? Zapytaj!
Leczenie psychiczne kiedyś to trudny temat. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej lub masz pytania – napisz do mnie. Jestem tu, by pomóc.
Chcesz, żeby ten tekst dotarł dalej? Kliknij i podziel się z innymi!
