Seksualność w Polsce to temat tabu, który wywołuje ogromne emocje. Tak naprawdę Polacy boją się każdego słowa, które zawiera w sobie “seks”. Edukacja seksualna dla wielu to rozbudzanie seksualne dzieci, które potem bawią się w zabawy “dla dorosłych”, a to wielka bzdura. Za granicą zajmują się tym profesjonaliści od wielu lat i są tylko pozytywne efekty.
Czym jest seksualizacja?
Przykłady od moich nastolatek:
- 14 latka ma delikatnie pomalowane rzęsy i pomadkę ochronną na ustach, która nadaje lekki kolor. Co mówi nauczyciel? “O dziewczyny, to dla mnie się tak malujecie?”, “Która chce mnie poderwać?”. X siedzi w pierwszej ławce naprzeciwko nauczyciela, który mówi “no tak mnie teraz rozpraszasz, że nie będę mógł lekcji poprowadzić”.
Źródło: https://pl.pinterest.com/pin/9710955442217195/
Moje przykłady z czasów studiów:
- Lato i w Warszawie strasznie gorąco. Włożyłam sukienkę w kwiatki na ramiączkach. Wchodzę do Pałacu Kultury (tam pracowałam) i mijam ochroniarza. Ten patrzy na mnie z obrzydliwym grymasem na twarzy, gdyby mógł to rozebrałby mnie wzrokiem.
- W pracy mieliśmy jakieś większe wydarzenie, to pomalowałam sobie usta na czerwono. A co, jak szaleć to szaleć. Podchodzi do mnie pracownik naszej instytucji (lat koło 60) i komentuje “takie masz piękne te usteczka, że nic tylko całować” <cmok,cmok> . Myślałam, że się porzygam. Bo jak inaczej to skomentować.
- Moja koleżanka była u chirurga. Musiała zdjąć stanik. Nagle słyszy “ma Pani bardzo ładne piersi”. Potem pytał coś o związek, chłopaka blabla. Gdy odpowiedziała, że jest sama i nikogo do związku nie szuka, usłyszała “szkoda, takie piękne ciało się marnuje”…..
To jest właśnie seksualizacja. Nadawanie innym wartości tylko pod kątem seksualnym. Żadne inne kryterium bycia człowiekiem się nie liczy. Najważniejsze jest to, czy ktoś jest atrakcyjny seksualnie, czyli głównie fizycznie. I jeszcze się uprzedmiotawia, czyli, że masz dawać przyjemność innym. Tak jak ciało mojej koleżanki, które się marnuje, gdy nikt nie może z niego “skorzystać”. Obrzydliwe.
No dobra a co z edukacją seksualną?
Została ona opracowana przez naukowców i specjalistów ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Zakłada naukę od najmłodszych lat, o sobie, własnym ciele, relacjach i rozwija umiejętności i wartości. Dzieciaki do 4 roku życia uczą się o swoim ciele – co jak się nazywa, jak budować pozytywny obraz siebie i swojej wartości, jak wyrażać własne potrzeby czy jak prawidłowo dbać o swoją higienę.
Na wiek 6-9 lat przewidziana jest nauka o zmianach, jakie zachodzą w okresie dojrzewania np. miesiączka, ejakulacja, nocne polucje u chłopców. Co jest ważne, poruszane są także tematy trudne jak np. pornografia. Nikt jej nie promuje, a ostrzega, że to, co dzieci mogą tam zobaczyć nie jest zgodne z prawdą, że jest tam dużo przemocy. Niepotrzebny temat? Do kontaktu z pornografią przyznało się 53.3% badanych do 18 roku życia. Do 10 roku życia na treści pornograficzne trafi 1 na 5 dzieci. Średni wiek pierwszego kontaktu to 11-12 lat (badania NASK i Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę).
Co jeszcze jest poruszane w standardach edukacji seksualnej WHO? Temat miłości, czułości, poszanowania granic (własnych i cudzych). Jest też część poświęcona asertywności, mówieniu “nie” i tego, że nie każdy dotyk jest dobry. To jest działanie profilaktyczne przed wykorzystywaniem seksualnym. I na zachodzie zdaje egzamin.
Czy jest wątek o masturabcji? Jest. Czy komuś się to podoba czy nie, dzieci eksplorują własne ciało. Są miejsca, gdzie dotykanie się sprawia im przyjemność i nie ma w tym nic złego, ani nadzwyczajnego. Masturbacja dziecięca istnieje, ale nie ma takiego wymiaru, jakie nadaje temu dorosły. Często jest to “problem” w przedszkolach – bo takie zachowania są piętnowane i zakazywane. A jedyne co, to wystarczy powiedzieć dziecku, że takie rzeczy robi się na osobności. Chodzi o to, żeby budować pozytywny obraz siebie, swojego ciała i relacji z samym sobą. Nie piętnować, krzyczeć czy obrażać – bo jest to naturalny odruch dla każdego małego człowieka. A kto ma większe prawo do własnego ciała, jeśli nie on sam?
Dlaczego o niektórych rzeczach mówi się dużo wcześniej? Żeby dziecko miało wiedzę i umiejętności zanim wejdzie w okres rozwoju, kiedy będzie potrzebowało z tego skorzystać. Nauka o miesiączce w wieku, gdzie większość dziewczynek już ją ma, jest naprawdę bez sensu. A gdyby to wiedza przyszła wcześniej – oszczędziłoby to sporo stresu, płaczu, wstydu.
Ja jestem zwolenniczką edukacji seksualnej.
Nie wszystko, co podaje WHO, jest odpowiednio dobrane wiekowo, ale podane przez nich tematy są bardzo ważne. Ja moim nastolatkom robię edukację seksualną. Wszystko zgodnie z wiedzą naukową, badaniami, fachowym nazewnictwem i szacunkiem. Nie ma tam miejsca na wulgaryzmy czy stereotypowe myślenie. Potem często sami przychodzą dopytać czy porozmawiać o tym, co się dzieje w ich relacjach. Gdy wydarzy się coś niepokojącego, czegoś się obawiają, jest im wstyd albo chcą coś zweryfikować – zawsze mogą do mnie się zwrócić. Dla mnie temat seksualności kiedyś nie był wcale łatwy i przyjemny. Jednak miesiące zajęć z seksuologii i profesjonalne przygotowanie na studiach zrobiły swoje. Z seksualnością człowiek się rodzi, jest 1 z 3 głównych wymiarów, które determinuje życie człowieka. Dlaczego ktoś miałby się tego wypierać, ukrywać, tłumić? Każdy powinien mieć prawo i dostęp do wiedzy, która dotyczy jego samego.
Źródło: https://pl.pinterest.com/pin/95631192082607533/
Skontaktuj się ze mną
Masz pytania? Zapytaj!
Zadbaj o bezpieczny rozwój dziecka — zacznij od wiedzy!
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej lub masz pytania – napisz do mnie.
Chcesz, żeby ten tekst dotarł dalej? Kliknij i podziel się z innymi!
